Mielec je w tygodniu. Rytm miasta wyznaczają zakłady w strefie ekonomicznej i przemysł lotniczy, więc najwięcej gości przychodzi w przerwie, po zmianie albo zamawia obiad do pracy. Na Smoczce, na osiedlu Lotników czy na Kościuszki gość wraca często, zna kartę na pamięć i ma mało czasu. Weekend należy raczej do rodzin, a w kalendarzu kuchni sporo miejsca zajmują spotkania firmowe zamawiane z wyprzedzeniem.
Kuchnia w takim mieście musi być powtarzalna i szybka. Lunch dnia, który zmienia się codziennie, ale stoi na tych samych surowcach, krótka karta stała i receptury z gramaturą, dzięki którym porcja jest taka sama bez względu na to, kto stoi na zmianie. Do tego osobno policzone menu bankietowe, żeby duże zamówienie nie rozbiło codziennego serwisu. Zaczynam od godziny szczytu: mierzę, ile trwa wydanie talerza i gdzie zespół traci minuty.
CentrumNiepodległościSmoczkaSmoczka ILotnikówKościuszkiKilińskiegoŻeromskiegoWojsławRzochów