Lublin ma dwa kalendarze i oba widać na sali. Od października do czerwca miasto wypełniają studenci, a lokale w okolicach uczelni, na LSM czy na Czechowie żyją z szybkiego obiadu, niedrogiego lunchu i zamówień późnym wieczorem. Latem część tych gości wyjeżdża, za to na Starym Mieście i przy Krakowskim Przedmieściu przybywa zwiedzających. Oni siadają na dłużej, pytają o lokalne smaki i chętnie zamawiają coś do wina.
Dla kuchni oznacza to dwie karty w jednym roku albo jedną kartę, która umie się przestawić. Studencki obieg potrzebuje dań, które bronią się ceną i wychodzą szybko w godzinie szczytu, a wakacyjny gość zapłaci za talerz z lubelskim akcentem, który zapamięta. Zaczynam od sprzedaży z ostatnich miesięcy: sprawdzam, które pozycje trzymają się przez cały rok, a które lepiej zdjąć na lato i przywrócić we wrześniu, zanim kuchnia zacznie kupować towar pod gości, których nie ma.
Stare MiastoŚródmieście i Krakowskie Przedmieścieokolice uczelniCzubyCzechówLSMBronowiceKalinowszczyznaWęglinPonikwoda