Tychy to miasto osiedli, a gość rzadko wychodzi poza swoje. Na osiedlach śródmiejskich, w Wilkowyjach czy na Czułowie lokal ma stałą publiczność z sąsiedztwa: rodziny, ludzi wracających z pracy, także ze zmian w okolicznych zakładach, którzy jedzą o nietypowych porach. Paprocany działają inaczej. W ciepłe weekendy nad jeziorem jest tłoczno, przychodzi ktoś po spacerze, z roweru albo z dziećmi, a w deszczowy listopadowy wtorek sala potrafi stać pusta.
Dla kuchni na osiedlu najważniejsze są powtarzalność i godziny: obiad, który smakuje tak samo w poniedziałek i w piątek, i karta, która obsłuży kogoś, kto skończył zmianę wczesnym popołudniem, oraz rodzinę wieczorem. Przy Paprocanach liczy się tempo i prostota w szczycie, a do tego ostrożne zamówienia, kiedy psuje się pogoda. Zaczynam od tego, gdzie stoi lokal i kiedy naprawdę przychodzą goście, a potem przycinam kartę do tego, co zespół wyda bez nerwów.
Osiedla śródmiejskiePaprocanyWilkowyjeCzułówMąkołowiecGlinkaŻwakówUrbanowiceCielmiceWartogłowiec