Zabrze ma gościa, którego wiele miast metropolii nie ma: zwiedzającego. Ludzie przyjeżdżają do zabytkowych kopalń i na szlak dawnego przemysłu, zostają na pół dnia i szukają obiadu w okolicy Centrum. W dni meczowe dochodzą kibice. A w Zaborzu, Biskupicach czy Mikulczycach toczy się zwykłe dzielnicowe życie: stali goście, obiady w tygodniu, rodzinne niedziele i przyjęcia, przy których kuchnia musi być przewidywalna.
Kuchnia w takim miejscu pracuje falami. Zwiedzający przychodzą w grupach, o podobnej porze, i chcą zjeść konkretnie, często coś śląskiego, więc rolada, kluski i modra kapusta muszą wychodzić szybko i zawsze tak samo. Mieszkańcy z kolei rozliczają lokal z ceny obiadu i z tego, czy karta czasem się zmienia. Zaczynam od godzin i obłożenia: kiedy kuchnia stoi, kiedy się zatyka, i pod to układam przygotowanie, porcje oraz liczbę pozycji.
CentrumZaborzeBiskupiceRokitnicaMikulczyceHelenkaMaciejówGrzybowicePawłówMakoszowy