W Katowicach tydzień i weekend to dwa różne miasta. Od poniedziałku do piątku Śródmieście je w porze lunchu, szybko i w większych grupach z biur, a przy kongresach, targach i koncertach w Spodku dochodzą goście spoza regionu, którzy szukają kolacji blisko hotelu. Wieczorem i w weekend Mariacka żyje z ludzi wychodzących na miasto. Osobny świat to Nikiszowiec, do którego przyjeżdża się specjalnie, oraz Koszutka, Brynów czy Ligota-Panewniki, gdzie gotuje się dla sąsiadów.
Dla kuchni oznacza to bardzo nierówne obciążenie: pełna sala w południe, spokojne popołudnie, a potem wieczór, który przy dużym wydarzeniu potrafi zaskoczyć. Lunch musi być policzony co do porcji i wydany w kilka minut, bo gość z biura nie poczeka. Konkurencja jest gęsta, a gość ma porównanie z całej metropolii, więc w karcie nie ma miejsca na pozycje, które tylko wypełniają stronę. Zaczynam od godzinowego rozkładu sprzedaży i od tego, ile kuchnia wydaje w najcięższym kwadransie dnia.
ŚródmieścieMariackaKoszutkaBoguciceZawodzieDąbOsiedle TysiącleciaBrynówLigota-PanewnikiGiszowiec i Nikiszowiec