Radom to duże miasto, które je przede wszystkim samo dla siebie. Turystów jest tu niewielu, więc ten sam gość przychodzi drugi, piąty i dziesiąty raz, a każdą wpadkę kuchni zapamiętuje. W Śródmieściu i przy Żeromskiego sala żyje z wieczorów i spotkań na mieście. Na Ustroniu, Gołębiowie czy Michałowie lokal pracuje dla sąsiadów, często z dowozem. Miasto Kazimierzowskie przyciąga z kolei w weekend i na okazje: urodziny, rocznice, kolację we dwoje.
Przy gościu, który wraca, najważniejsza jest powtarzalność. Jego ulubione danie ma smakować tak samo w poniedziałek i w sobotę, niezależnie od tego, kto stoi na zmianie. Druga sprawa to rytm zmian w karcie: zbyt rzadko i stały gość się nudzi, zbyt często i kuchnia nie zdąży nauczyć się nowych dań. Zaczynam od receptur i gramatur, bo bez nich nie ma ani równej jakości, ani przewidywalnego food costu, a potem razem z kuchnią układamy kalendarz zmian.
Śródmieście i ŻeromskiegoMiasto KazimierzowskieUstronieGołębiówMichałówPlantyBorkiŻakowicePołudnieWośniki