
Bistro to lokal rytmu i okolicy: szybki, dobry posiłek, znajomy klimat, ludzie z sąsiedztwa i pobliskich biur. Dlatego marketing bistro mniej mówi o wielkich kampaniach, a bardziej o byciu pierwszym wyborem w porze posiłku i budowaniu grona stałych gości, którzy wracają w kółko. Zobacz, jak to poukładać.
Twój rynek ma promień pięciu minut
Bistro żyje z promienia kilku minut piechotą. Nikt nie jedzie przez pół miasta na lunch w środę, bo na przerwę ma czterdzieści minut. Twoim realnym rynkiem jest to, co da się obejść pieszo w pięć minut: biura, urzędy, przychodnie, szkoły, warsztaty, sklepy.
To zupełnie inna sytuacja niż w restauracji na wieczór, do której ktoś przyjedzie z drugiego końca miasta na rocznicę. I to jest dobra wiadomość, bo nie musisz walczyć o uwagę całego miasta. Wystarczy, że wygrasz kilka najbliższych ulic.
Zacznij więc od policzenia, kto tam realnie jest. Ile firm, ile osób, w jakich godzinach mają przerwę, czy to biura, czy raczej praca fizyczna. Ta jedna analiza ustawia menu, ceny i godziny lepiej niż jakakolwiek kampania. Jak opisać swojego gościa konkretnie, tłumaczy poradnik Persony i grupa docelowa.
Czterdzieści minut, czyli dlaczego czas jest produktem
W bistro sprzedajesz coś, czego nie sprzedaje żaden inny typ lokalu: przewidywalność czasu. Gość na przerwie lunchowej nie może sobie pozwolić na niespodziankę. Jeśli danie przyjdzie po dwudziestu pięciu minutach, spóźni się do pracy i drugi raz nie przyjdzie, choćby było pyszne.
Dlatego w tej niszy szybkość wydania jest funkcją marketingową, nie tylko operacyjną. Warto ją wprost komunikować: „lunch na stole w dziesięć minut”, „danie dnia wydajemy od razu”, „zamów wcześniej, odbierz bez czekania”. To argument, który realnie przekonuje, a konkurencja rzadko go używa.
Z tego samego powodu menu dnia bije rozbudowaną kartę. Gość, który ma czterdzieści minut, nie chce wybierać spośród czterdziestu pozycji. Chce zobaczyć trzy propozycje i zdecydować w dziesięć sekund. Krótsza karta to też mniejsze straty i szybsza kuchnia. Jak ją ułożyć, opisuje poradnik Karta menu, która sprzedaje.
Codzienny post o daniu dnia to Twoja główna reklama
Bistro ma tę przewagę, że ma o czym pisać codziennie, bez wymyślania. Menu zmienia się każdego dnia, więc treść tworzy się sama.
To brzmi banalnie, a jest najskuteczniejszą taktyką w tej niszy. Zdjęcie dania dnia opublikowane około godziny jedenastej trafia dokładnie w moment, w którym ktoś w pobliskim biurze zaczyna się zastanawiać, co zje. Nie o ósmej rano, bo wtedy o jedzeniu jeszcze nikt nie myśli, i nie o trzynastej, bo wtedy decyzja już zapadła.
Warto do tego dodać jedną rzecz, o której większość zapomina: podaj cenę. Gość na przerwie chce wiedzieć, czy się mieści w budżecie, i brak ceny częściej odstrasza, niż zachęca do pytania.
Grupy z biur: jedna decyzja, kilka rachunków
W bistro rzadko przychodzi się samemu. Ludzie z jednego biura idą razem, a decyzję podejmuje zwykle jedna osoba, za którą reszta się zgadza. To znaczy, że przekonanie jednej osoby daje Ci pięć rachunków naraz.
Warto to wykorzystać: oferta dla grup, możliwość zamówienia z wyprzedzeniem dla całego zespołu, dostawa do pobliskiego biurowca w porze lunchu, rabat przy większym zamówieniu. Firma, która raz zamówi u Ciebie catering na spotkanie, wraca potem z kolejnymi.
Przy większych zamówieniach policz koszty w kalkulatorze zakupów na event, a jeśli myślisz o obsłudze firm szerzej, zajrzyj do poradnika Lunch biznesowy.
Rotacja stolików: liczba, która decyduje o wyniku
W bistro nie zarabiasz na wysokim rachunku, tylko na tym, ile razy ten sam stolik obsłuży kolejnych gości w porze szczytu. Przy dwudziestu miejscach i dwóch godzinach szczytu różnica między jedną a dwiema turami to różnica między słabym a dobrym miesiącem.
Na rotację wpływa więcej rzeczy, niż się wydaje: szybkość wydania, sposób płatności, układ sali, to czy karta jest krótka, i czy rachunek przychodzi od razu. Terminal przy stole zamiast wędrówki do kasy potrafi skrócić wizytę o kilka minut, a te minuty mnożą się przez każdy stolik.
Jeśli pojęcie rotacji jest dla Ciebie nowe, sprawdź je w słowniku pojęć gastronomicznych, a średni rachunek policz w kalkulatorze średniego rachunku.
Widoczność: „lunch w pobliżu” o jedenastej trzydzieści
Zapytania w tej niszy są krótkie, konkretne i robione z telefonu w drodze: „lunch w pobliżu”, „obiad [dzielnica]”, „gdzie zjeść blisko”. Decyduje wizytówka Google, a w niej trzy rzeczy: aktualne godziny, aktualne menu dnia i zdjęcia jedzenia, nie tylko wnętrza.
W bistro szczególnie opłaca się wpisywać menu do wizytówki i aktualizować je. To rzadkość wśród małych lokali, a dla gościa na przerwie jest rozstrzygające: widzi, co dziś jest, i nie musi nigdzie klikać. Zacznij od wizytówki Google i zbierania opinii.
Stały gość w bistro to nawyk tygodniowy
W tej niszy powracalność jest wyższa niż niemal wszędzie indziej, bo lunch je się pięć razy w tygodniu przez cały rok. Jeden przekonany gość z sąsiedniego biura to nie jedna wizyta, tylko kilkadziesiąt albo kilkaset w skali roku.
To całkowicie zmienia sposób patrzenia na koszt pozyskania. Możesz spokojnie zainwestować w pierwszą wizytę: darmowa kawa na start, rabat na pierwsze zamówienie dla nowej firmy w okolicy, karta z dziesiątym lunchem gratis. Zwraca się szybciej, niż się wydaje. Policz to w kalkulatorze wartości gościa.
Wieczór i weekend: co zrobić z resztą doby
Bistro nastawione na lunch ma ten sam problem co śniadaniownia, tylko odwrócony: po siedemnastej okolica pustoszeje, bo biura się zamykają i nie ma kto przyjść.
Jeśli chcesz to wykorzystać, potrzebujesz innego powodu do wizyty niż lunch, bo klient wieczorny to inna osoba: mieszkańcy okolicy, nie pracownicy. Wieczory tematyczne, kolacje, oferta na wynos dla wracających z pracy, wynajem sali na spotkania. Alternatywnie, świadoma decyzja o krótszych godzinach też jest decyzją biznesową. Pomysły w poradniku Jak zapełnić lokal w słabe dni.
Podsumowanie
Bistro wygrywa lokalnością i przewidywalnością. Twój rynek to kilka najbliższych ulic, więc nie potrzebujesz szerokich kampanii, tylko codziennej obecności tam, gdzie zapada decyzja o lunchu. Sprzedajesz czas tak samo jak jedzenie, bo gość ma czterdzieści minut. A zarabiasz na rotacji i na powrotach, nie na wysokim rachunku.
Jeden ruch na ten tydzień: zacznij publikować zdjęcie dania dnia z ceną codziennie około jedenastej. W tej niszy nic prostszego nie działa równie dobrze.
Chcesz być pierwszym wyborem na lunch w swojej okolicy? Ustawimy wizytówkę, codzienną komunikację i reklamę kierowaną na najbliższe ulice. Umów bezpłatną konsultację.