Najpierw ankieta w mieście i lista zapytań, żeby wiedzieć, na co ludzie naprawdę czekają. Potem wydarzenia zrobione i nagłośnione od początku do końca. Na końcu 88 adresów na stronie, które odpowiadają na zapytania z miasta przez cały rok, także wtedy, gdy akurat nic się nie dzieje.
Aurora robi wydarzenia od lutego 2023 roku: koncerty, wieczory z DJ-em, weekendy kulinarne, Andrzejki, Sylwestra. Problem nie był w tym, że dzieje się za mało. Problem był w tym, gdzie to żyło.
Przed
Po
Nie zaczynaliśmy od listy pomysłów z internetu. Zrobiliśmy anonimową ankietę wśród mieszkańców, zebraliśmy listę zapytań, które ludzie wpisują w wyszukiwarkę w tym mieście, i sprawdziliśmy, czego brakuje, a co jest już obstawione przez inne lokale.
Ludzie jej szukali, a w mieście nie było gdzie zjeść. Stąd 3 dni kuchni amerykańskiej.
W tamtym czasie nie było w mieście burgerowni, a zapytań o burgera nie brakowało. Stąd 3 dni burgerów.
Anonimowo, wśród mieszkańców: na jakie wieczory wyszliby realnie i za co są gotowi zapłacić.
To, co ludzie wpisują w wyszukiwarkę, jest jednocześnie motywem wydarzenia i frazą pod SEO.
Każdy motyw dostaje komplet grafik: plakat do lokalu, okładkę wydarzenia na Facebooku i materiały pod posty oraz reklamę. Poniżej dwanaście z kilkudziesięciu wydarzeń, które zrobiliśmy dla Aurory od 2023 roku.












To wydarzenie było strzałem w dziesiątkę. Przychodzili do nas ludzie, którzy nie mieli pojęcia o naszej restauracji, tylko szukali w mieście dobrego burgera i trafili na nas przez to wydarzenie. Wielu z nich wraca dziś jako stali goście.Krzysztof Cygan, menedżer restauracji Aurora
Siedem kroków, które przechodzimy przy każdym wydarzeniu. Pierwsze trzy decydują o tym, czy sala się zapełni, cztery kolejne o tym, ile z tej pracy zostanie na później. Kliknij krok, żeby zobaczyć szczegóły.
Zaczynamy od tego, czego to miasto naprawdę szuka
Nie od burzy mózgów, tylko od danych. Zrobiliśmy anonimowe ankiety wśród mieszkańców, zebraliśmy listę zapytań, które ludzie wpisują w wyszukiwarkę w tym mieście, i sprawdziliśmy, co dzieje się na rynku: czego brakuje, co jest obstawione przez innych, a na co właśnie urósł apetyt.
Ludzie w okolicy szukali restauracji amerykańskiej, a takiej w mieście nie było. Zrobiliśmy 3 dni kuchni amerykańskiej. W tamtym czasie nie było w mieście burgerowni, a zapytań o burgera nie brakowało: poszły 3 dni burgerów.
Z analizy robi się konkretne menu, nie ogólny motyw
Sam temat nie sprzedaje. Przygotowaliśmy listę dań z największym potencjałem sprzedaży: takich, które pasują do tego, czego ludzie szukali, dobrze wyglądają na zdjęciu i dadzą się wydać przy pełnej sali, bez zatkania kuchni.
Nie „weekend amerykański ogólnie”, tylko policzona lista pozycji z ceną i marżą, z których kuchnia wybiera to, co zrobi najlepiej.
Kierunek dajemy my, kartę układa kuchnia
Lista trafia do kucharzy. Oni mówią, co zrobią najlepiej, co da się wydać w szczycie i co dołożyliby od siebie. Kuchnia Aurory jest na tyle mocna, że brała też rzeczy trudne, więc karta wydarzenia wychodziła mocniejsza, niż zakładaliśmy na starcie.
Menu ułożone bez kuchni kończy się kolejką przy wydawce i spadkiem jakości. Uwagi kucharzy są tu równie ważne jak analiza.
Plakat, wydarzenie na Facebooku, posty i reklama
Projektujemy plakat i komplet grafik, zakładamy wydarzenie na Facebooku, rozpisujemy posty i puszczamy promocję do ludzi z okolicy. Wszystko w jednym motywie graficznym, żeby każdy materiał pracował na to samo.
Gość widzi ten sam motyw w kilku miejscach: na plakacie w lokalu, w wydarzeniu, w poście i w reklamie. Dopiero powtórzenie sprawia, że termin zostaje mu w głowie.
Fotografujemy dzień przed, gdy menu już stoi
Kuchnia ma dania gotowe dzień wcześniej, więc robimy sesję na prawdziwych pozycjach z karty wydarzenia, a nie na zdjęciach z banku. Wydarzenie trwało trzy dni, więc zdjęcia zdążyły jeszcze popracować w jego trakcie i dociągnąć gości na drugi i trzeci dzień.
Te same zdjęcia idą potem na stronę wydarzenia, do archiwum i do kolejnej edycji. Jedna sesja obsługuje kilka celów naraz.
Po wydarzeniu zostaje komplet materiałów
Zdjęcia, plakaty, karta, opisy i wnioski, co zadziałało. Powtórzenie wydarzenia raz albo dwa razy w roku to już tylko zmiana daty i odświeżenie grafiki. Dzięki temu można nim świadomie zatkać słabszy miesiąc w kalendarzu.
Motyw, który raz wypalił, wraca w terminie, w którym lokal zwykle stoi pusty. Ryzyko jest małe, bo wiadomo już, że temat się sprzedaje.
Na końcu wszystko ląduje na stronie i pracuje dalej
Zbudowaliśmy dział wydarzeń: podstrona na każde wydarzenie, kategorie pod powtarzalne okazje, dane strukturalne z terminem, przy nadchodzących także z ceną, oraz archiwum. Z jednej strony zrobiło się 88 adresów, które odpowiadają na konkretne zapytania z miasta.
Impreza kończy się w niedzielę, a strona pracuje dalej. Przy okazjach cyklicznych, jak Andrzejki czy Sylwester, każda kolejna edycja wzmacnia ten sam adres.
Tu zaczyna się druga praca wydarzenia. Z jednej zakładki zrobił się dział, który rośnie przy każdej kolejnej imprezie.
Wydarzenia z czterech roczników zdjęte z Facebooka: daty, godziny, ceny, opisy i okładki. Najstarsze z lutego 2023.
Strona Wydarzenia z podziałem na nadchodzące i archiwum pogrupowane latami.
Własny adres i tytuł pod frazę z miastem i okazją, plus termin w danych strukturalnych, a przy nadchodzących także cena.
Powtarzalne okazje dostały własne adresy, nagłówki i wstępy z lokalnymi frazami.
Każda podstrona oddaje Google typ Event z terminem, a lista jest oznaczona jako zestawienie wydarzeń.
Akapit domykający prowadzi frazą w rodzaju „imprezy w Tarnowie” do właściwej kategorii.
Dział trafił do pliku dla modeli językowych i do narzędzia, którym asystent zapyta o najbliższe imprezy.
Karty wydarzeń przerobione pod małe ekrany, bo telefon jest tu pierwszym ekranem.
Najwięcej dają wydarzenia cykliczne. Walentynki, Andrzejki, ostatki i Sylwester wracają w tym samym terminie, a razem z nimi wracają te same zapytania w wyszukiwarce. Różnica jest taka, że lokal ma już pod nie gotowy adres, który zdążył się wyrobić przez poprzednie edycje.
Na Andrzejki, ostatki i Sylwestra ludzie trafiają do nas sami, z wyszukiwarki. Przy tych terminach nie musimy już przeznaczać budżetu na promocję wydarzeń.Justyna Cygan, menedżer do spraw imprez, restauracja Aurora
Każda z tych okazji ma dziś własny adres z tytułem pod lokalną frazę, na przykład „Sylwester w Tarnowie”. Dla gościa oznacza to tyle, że szukając miejsca na taką imprezę w swoim mieście, dużo łatwiej trafia do lokalu, zamiast przewijać wydarzenia na Facebooku.
Dwa zrzuty z działu wydarzeń Aurory: wstęp z frazami lokalnymi i filtrem kategorii oraz archiwum pogrupowane latami.
Zobacz dział wydarzeń Aurory i sprawdź sam, jak zbudowana jest każda podstrona.
Nie publikujemy tu wykresów z Search Console ani liczby rezerwacji, bo to dane naszego klienta i nie są nasze do pokazywania. Podajemy to, co możemy oddać co do sztuki: liczbę adresów, strukturę, dane strukturalne i sposób pracy.
Druga rzecz: to nie jest sztuczka, która działa bez lokalu. Żeby mieć z tego pożytek, trzeba realnie robić wydarzenia i mieć je w kalendarzu. Jeśli w lokalu nie dzieje się nic, nie ma czego opisywać i żadne SEO tego nie nadrobi.
Nazwa miasta się zmienia, reszta nie. Gdziekolwiek jesteś, ktoś w listopadzie wpisuje w wyszukiwarkę „Andrzejki” z nazwą Twojej miejscowości, a w grudniu „Sylwester”. Pytanie brzmi tylko, czy znajdzie Twój lokal, czy lokal obok.
Umów bezpłatną konsultację. Przejdziemy przez kalendarz Twojego lokalu i pokażemy, które okazje warto zamienić w strony, które pracują cały rok.